sobota, 26 lutego 2011

Jak Kuba Bogu.

Lato zapowiadało się ciepłe i słoneczne.Tomasz miał dużo pracy i praktycznie mało bywał w domu,mój czas rozkładał się między między pracą moim domem i dziewczynkami.Zmęczenie dawało o sobie znać,spałam kilka godzin na dobę i na dodatek dostałam silnej anemii.Byłam wykończona.Przestałam się widywać z Piotrem,bo po prostu nie starczało mi na to czasu.Na jakiś wyjazd nie było co liczyć,gdyż takie sprawy załatwia się dużo wcześniej a my jakoś zaspaliśmy w tym roku.Dobrze,że chociaż dziewczynki wyjeżdżają na try tygodnie na kolonie.Z Kubą zaplanowaliśmy takie jakby wakacje pod namiotami.obozowisko miało być u nas na podwórku może to niezbyt prawdziwy obóz ale sprawa jakże ekscytująca.Najważniejsze,że będziemy mogli z Kubusiem pobyć sami no i może wreszcie uda mi się chociaż trochę odpocząć.
W poniedziałek rano odprowadziliśmy dziewczynki do autobusu,kiedy pojechały Tomasz powiedział..
-Marta,mam jeszcze trzy godziny do pracy to może pomogę Wam rozłożyć namiot?-
-Jeżeli byś mógł,bo jak nie możesz to jakoś sobie poradzimy..-
-Jasne,że sobie poradzisz Zosiu-Samosiu.-uśmiechnął się i zawołał.-
-Kuba,dawaj ten namiot bo za chwilę mama sama się z nim będzie męczyła.-
Kubuś przytargał namiot i chłopcy zaczęli się mierzyć z rzeczywistością.Miło było na nich popatrzeć.
Poszłam do domu i zrobiłam im pełen dzbanek kompotu.Nie wiedziałam,że tak szybko uwiną się z tą robotą.
Tomasz zbierał się do pracy,kiedy go odprowadzałam powiedział
-Marta nie będę mógł tak często przychodzić,wiesz póki nie ma dziewczynek chciałbym jak najwięcej zarobić..-
-Jasne,ale od czasu do czasu daj znać,że żyjesz.-odpowiedziałam
-Tomasz,ja już tęsknię za dziewczynkami.-zrobiłam smutną minę.
Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił..
-Ja też.-
Mijał dzień za dniem.Z Kubą bawiliśmy się świetnie:ognisko,kiełbaski pieczone na kiju,brak telewizji(chociaż Jakub codziennie znikał na dobranockę)udawałam,że tego nie widzę.Było świetnie chociaż tęskniłam za dziewczynkami i za Tomaszem.W połowie drugiego tygodnia mojego urlopu  siostra zaproponowała,że zabierze Kubę nad jezioro na jedną noc,zgodziłam się.Wyjechali we wtorek o 10 i mieli wrócić na drugi dzień po południu,więc miałam trochą czasu dla siebie.Leniuchowałam do 18 ale potem już mi się znudziło i zaczęłam się zastanawiać co mogłabym robić.Pomyślałam,że pojadę do Tomasza zrobię jakąś dobrą kolację i pooglądamy telewizor.Jak pomyślałam tak i zrobiłam,pojechałam po zakupy bo znając Tomka kiedy dziewczynek nie ma w domu to w lodówce tylko wiatr.Nie myliłam się jego zapasy to:karton mleka,kawałek sera i pół chleba.Zabrałam się za gotowanie,wiedziałam,że przyjdzie późno i będzie bardzo zmęczony.Cieszyłam się,że będziemy mieli trochę czasu dla siebie.Zrobiłam kolację,posprzątałam mieszkanie i pozostało mi tylko czekać.Wiedziałam,że Tomasz wróci późno,ale kiedy o 23 jeszcze go nie było zaniepokoiłam się nie na żarty,chodziłam po mieszkaniu poddenerwowana już miałam iść do jego kolegi spytać co się dzieje,kiedy usłyszałam,że ktoś manipuluje przy zamku.Otworzyłam drzwi i oczom moim ukazał się piorunujący obrazek"Tomek ledwie trzymający się na nogach próbujący włożyć klucz do zamka,był nieogolony,brudny i cuchnący alkoholem...
-Marta?-zdziwił się .
-A co Ty tu robisz?-bełkotał,że ledwo domyśliłam się co do mnie mówi.
-Chciałam Ci zrobić niespodziankę.-było mi bardzo przykro i nie widziałam sensu tłumaczenia czegokolwiek.
Wyszłam do łazienki bo nie mogłam powstrzymać łez,kiedy wróciłam Tomek leżał na podłodze i w najlepsze chrapał.Nie mogłam go przecież tak zostawić,próbowałam go podnieść,rozebrać i położyć na tapczanie ale nie bardzo mogłam sobie z tym poradzić.rozpłakałam się z bezsilności.
Siedziałam w fotelu i płakałam nie wiem jak długo to trwało.Tomek spał na tapczanie nie rozebrany,nie umyty i pijany a ja zastanawiałam się co ja tu właściwie robię,bałam się go zostawić w takim stanie.
Kiedy po kilku godzinach poruszył się podeszłam do niego i powiedziałam..-
-Tomek,wstań i idź się wykąp zobacz jak Ty wyglądasz..-
Wycedził parę niecenzuralnych słów chyba pod moim adresem i zniknął a łazience.
Kiedy po 40 minutach w łazience zapadła cisza próbowałam się do niego dopukać bez skutku.W końcu weszłam bez żadnych ceregieli,Tomek siedział na brzegu wanny już wykąpany.
-Nie tak się umawialiśmy,po co przyjechałaś?-prawie krzyknął.
Nic nie odpowiedziałam po prostu wyszłam i ruszyłam w drogę do domu,na świecie już robiło się widno,ptaki śpiewały a ja czułam się jak zbity pies.
Nie miałam już ochoty na biwakowanie pod domem,więc jak tylko Kuba przyjechał z nad jeziora spytałam,czy nie chce pojechać do Krakowa.Ucieszył się z wyjazdu i już w czwartek rano czekaliśmy na peronie na pociąg,to miał być tydzień ze smokiem.
Chodziliśmy po Krakowie, zwiedzaliśmy miasto,przesiadywaliśmy w lodziarniach,kafejkach i naprawdę było super chociaż nie mogłam zapomnieć tego co się wydarzyło u Tomka.
W ostatni dzień pobytu postanowiliśmy kupić pamiątki,kiedy tak wybieraliśmy,przebieraliśmy to dla babci ,to dla dziadka Kuba powiedział..
-Mamusiu te korale kupimy dziewczynką,popatrz jakie piękne..-
-Dobrze Kubusiu,kupimy..-
-A co wujkowi????-zastanawiał się Kuba, a ja nie wiedziałam czy w ogóle chcę mu coś kupić.W końcu Kuba mnie wyręczył i wybrał jakiś upominek.Wróciliśmy w środę wieczorem,Kuba był tak podekscytowany,że przekrzykiwał wszystkich nie mogliśmy go uspokoić.
-Kuba troszkę ciszej,nic nie można usłyszeć.-moja mama próbowała go trochę uspokoić na niewiele się to jednak zdało.W końcu pobiegł do pokoju..
-Marta,Tomek był parę razy i powiedział,że będzie w sobotę...-mama uśmiechnęła się ciepło.
To dobrze pomyślałam to bardo dobrze i już miałam plan.W sobotę wieczorem umówiłam się ze znajomymi na tańce,mamie powiedziałam żeby dokładnie poinformowała Tomka gdzie będę,wiedziałam,że przyjedzie znałam go dobrze.
Bawiłam się świetnie,towarzystwo dobrane więc cóż więcej można chcieć.Około 23 do lokalu wszedł Tomek,rozejrzał się i ruszył w moim kierunku myślał,że go nie widziałam a ja w tym samym czasie ruszyłam na parkiet,szalałam z moim kolegą udając,że nie wiedzę Tomasza.Kiedy usiedliśmy do stolika podszedł do nas,przywitał się i zapytał..
-Możemy porozmawiać??-
-A niby o czym?-byłam bezczelna.
-Matra proszę..-
-Nie mam Ci nic do powiedzenia..
-Ale ja muszę Ci coś powiedzieć..-prawie mnie błagał
-Nie jestem zainteresowana..-wiedziałam,że sprawiam mu przykrość.
Odszedł i stanął przy barze a ja próbowałam udawać,że dalej bawię się świetnie,miałam ochotę się napić.
Kiedy moje towarzystwo szalało podszedł do mnie jakiś chłopak próbował mnie poderwać a ja na oczach Tomka pozwalałam mu na to.Wypiłam już chyba dostatecznie dużo bo zaczęło mi się kręcić w głowie,ale zamówiłam jeszcze lampkę wina i wtedy już Tomek nie wytrzymał,podszedł dał wyraźnie do zrozumienia panu,że już dziękujemy za jego towarzystwo.Podszedł do mnie i powiedział..-
-Marta,zostaw nie pij już..-
-Ja Ci nie mówię co Ty masz robić..-warknęłam-
-Marta,proszę chodź idziemy.-
-Ja z Tobą nie przyszłam..-odpowiedziałam i wypiłam wino,które przyniósł mi kelner.
-Martuś będziesz jutro chorowała..-
-Ale to nie Twój problem..-
Tomek wyszedł ale ja wiedziałam,że mnie tak nie zostawi,że będzie czekał bo boi się o mnie i nie chce żeby mi się coś stało.Nie myliłam się cierpliwy i kochany ten Tomasz zabrał mnie do domu i nie pozwolił żeby mnie mój Kubuś zobaczył.Rano obudził mnie wcześniej,żebym zdążyła wrócić zanim Kuba wstanie,zrobił mi kawę i dał mi herbacianą różę.Odwiózł mnie do domu a wieczorem przyjechał zobaczyć czy wszystko w porządku.Kiedy Kuba poszedł spać,Tomasz przepraszał mnie za to co się stało obiecał.że już nigdy to się nie powtórzy.Dąsałam się na niego jeszcze parę dni, ale kiedy pojechaliśmy odebrać dziewczynki które wróciły z koloni wszystko sobie przebaczyliśmy,bo dzieci są najważniejsze i przez nasze robienie sobie na złość tylko one cierpią.cdn

2 komentarze:

  1. Pogrywaliście ze sobą i to na maksa. Jednak Tomek był za Tobą. Ty byłaś twarda i uparta, ja tak nie potrafiłam. Nie poszłabym na zabawę wiedząc, ze ma przyjść. Chciałaś mu pokazać, że nie jest najważniejszy. Może to dobra metoda.
    Pozdrawiam Marto
    Azalia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem teraz czy to było dobre ale wtedy raniliśmy się na wzajem.

    OdpowiedzUsuń